
Imię: Dean
Ksywki: Danny, Den.
Płeć: Pies
Wiek: 4 lata
Motto: brak
Moce: Zatrute Kolce, Iluzja.
Stanowisko: Cesarz
Rodzina:
-matka Luna;
-ojciec Esmo;
-siostry Zara i Zeya;
Aparycja:
-rasa: Owczarek Niemiecki Długowłosy.
-waga: 42 kg.
-wzrost: 64 cm.
-sylwetka: Dean jest psem o mocnym kośćcu. Może sprawiać wrażenie ociężałego. Długa sierść zakrywa jego "właściwe kształty".
Historia: Dean urodził się wczesną wiosną, kiedy słońce dopiero rozpoczynało swoją pracę. Panowała wtedy dodatnia, acz nieszczególnie ciepła temperatura, a drzewa odżywały po zimie. Przyszedł na świat w domu pewnej kobiety, która od lat prowadziła hodowlę owczarków niemieckich. Matką Dean'a była przepiękna suka o długiej szacie i masywnej sylwetce, ojca zaś nigdy nie poznał - mieszkał on bowiem gdzie indziej. Oprócz niego w miocie były jeszcze dwa szczenięta, suki, znacznie mniej dorodne. Początki życia przebiegały całkiem spokojnie. Bawił się ze swoim rodzeństwem, uczył podstawowych komend, wychodził na krótkie spacery. Każdy dzień był taki sam, choć właściwie ta monotonia nie przeszkadzała Den'owi. Zmiana przyszła, gdy młody pies osiągnął dwa miesiące. Wtedy do hodowli, czerwonym jeepem przyjechała młoda para z dzieckiem. Od razu skierowała się do drzwi domu. Otworzyła im hodowczyni, która z mieszanymi uczuciami wpuściła ich do środka. Gdy przeprowadzała z małżeństwem rozmowę, wydawali się idealnymi kandydatami. Ojciec nie pracował, mógł zajmować się psem cały czas. Dziecko rzekomo było obowiązkowe i przywykło do kontaktu ze zwierzętami. Kobieta więc im uwierzyła i wręczyła rozkoszną, całkiem dużą kuleczkę - Dean'a. Jak się jednak później okazało, rodzina kłamała. Obojga dorosłych nie było przez praktycznie całe dnie, natomiast ich potomek był wręcz nieznośnie nachalny, dodatkowo brutalnie obchodził się ze swoim nowym pupilem. Jedynym pocieszeniem szczeniaka był starszy pies, mieszkający w tym samym domu - Koven. Siedmioletni samiec wielokrotnie opowiadał młodziakowi o swoim własnym dzieciństwie. Urodził się w pewnej dzikiej sforze, umiejscowionej daleko stąd, wśród dziewiczych dawniej połaci lasów i polan. Życie było tam wręcz niebiańskie. Codzienne polowania i zabawy przy ogromnym jeziorze, dalekie wyprawy i przede wszystkim: moce. Koven z ogromnym przejęciem wyjaśniał, że nie kłamie. Sam podobno posiadał nadprzyrodzone zdolności. Powiedział jednak, że w swojej sforze przyrzekł, iż nigdy nie użyje ich przy ludziach i zamierzał dotrzymać słowa. Dean całkowicie mu wierzył. Tylko ta wiara osładzała mu kolejne dni męki w swoim "domu". Pewnego razu nie wytrzymał. Gdy miał siedem miesięcy, a co za tym idzie był znacznie większy i silniejszy, nie pozwolił sobie na bicie i kopanie. Gdy tylko wredny dzieciak do niego podszedł, owczarek rzucił się na niego z odsłoniętymi kłami. Jego starszy towarzysz próbował go powstrzymać - daremnie. Kiedy rodzice usłyszeli krzyki dobiegające z salonu, natychmiast tam pobiegli. Zobaczyli pełno krwi i psa, którego uważali za bestie - przecież on był wszystkiemu winny, prawda? Dodatkowo został obwiniony Koven - ludzie niesłusznie uznali, że i on brał w tym udział. Dorośli chcieli uśpić oba psy, ale to przecież wiązało się z niemałymi kosztami. Załadowali więc je do samochodu, po czym bezceremonialne wywieźli na odludzie. Tam każdego przywiązali do drzewa i odjechali, jak gdyby nigdy nic. Smycze nie były jednak szczególnie wytrzymałe, toteż zarówno Koven jak i Dean przegryźli je dosyć szybko. Przez następne miesiące uczyli się żyć w lesie. Pewnego dnia, gdy usilnie próbowali wytropić i upolować swój obiad, Ko dowiódł, że naprawdę posiada moce. "Płomieniste Ciało" objaśnił cicho, a ułamek sekundy później niemalże zamienił się w ogień. Młody owczarek był pod ogromnym wrażeniem. Nigdy nie widział czegoś takiego. Jego przyjaciel zaczął go uczyć. Trenowali codziennie, aż w końcu się udało. Moce Dean'a się ujawniły! Był przeszczęśliwy. Niestety owa radość nie trwała długo. Kilka dni później, gdy Dean świętował swoje drugie urodziny, stała się tragedia. Koven został postrzelony, prawdopodobnie będąc pomylony z wilkiem. Jego agonia nie trwała długo, zmarł chwilę po zdarzeniu. Radość Den'a przemieniła się w bezgraniczną rozpacz. Postanowił spełnić ostatnią wolę dobrego przyjaciela. Zamierzał znaleźć sforę,w której mógłby zamieszkać. Szukał i szukał, jednak bezproduktywnie. Poświęcił na to dwa okrągłe lata, ale nie udało mu się. Gdy pewnego dnia spotkał Dionizosa, postanowił założyć własną sforę. I tak właśnie powstało Dogs' Tribe!
Charakter: Dean nigdy nie był perfekcjonistą. Mimo tego, że stara się wykonać coś dokładnie, zazwyczaj mu to nie wychodzi. Z chęcią pomaga innym, jeżeli tylko ma taką możliwość, jednak często oczekuje czegoś w zamian. Jest bardzo dynamiczny oraz odważny. Bardzo trudno mu usiedzieć w miejscu, wszędzie go pełno. Nigdy nie był chamski. Jej lojalny, wierny i prawdomówny - nienawidzi kłamców. Można mu przypisać wiele pozytywnych cech. Jest opiekuńczy, lecz nie byłby dobrym ojcem przez jego nerwowość. Potrafi być stanowczy. Kiedy musi kogoś osądzić, robi to sprawiedliwie. Potrafi dostrzec swoją winę, stara się naprawiać własne błędy.
Właściciel: Dean

Imię: Dionizos
Ksywki: Dion
Płeć: Pies
Wiek: 7 lat.
Motto: Liczyć możesz tylko na siebie.
Moce: brak.
Stanowisko: Barman.
Rodzina:
-ojciec Panos;
-matka Atena;
-rodzeństwo Rex, Cynamon, As;
Aparycja:
-rasa: Mieszaniec Owczarka Niemieckiego.
-waga: 31 kg.
-wzrost: 59 cm
-sylwetka: Dionizos jest raczej wychudzonym, wynędzniałym samcem. Jego sierść nie lśni już tak, jak dawniej. Jego ciało pokrywają liczne blizny. Ma hipnotyzujące, złotawe oczy.
Historia: Dionizos był jednym z wielu kundli mieszkających na podwórzu swojego "pana". Od małego musiał radzić sobie sam, szwendając się po okolicy. Był wynędzniały, a jego żebra wyglądały, jakby lada chwila miały przebić się przez skórę. Wielokrotnie był zmuszony do walki z innymi psami, co pozostawiło na nim wiele blizn. Po 3 latach Dion zdecydował, że nie pasuje do swojego rodzimego miasta i po prostu odszedł. Wędrował lasami, z dala od ludzi, którzy potrafili tylko przysparzać kłopotów. Nauczył się polować i przetrwać nawet w najtrudniejszych warunkach. Tak spędził kolejne 4 lata swego smętnego życia. Jednak wtedy coś się odmieniło. Pewnego dnia na jego drodze pojawił się znacznie młodszy od niego samiec - czteroletni Dean. Dionizos pomógł mu założyć sforę, kierując się myślą, że w grupie zawsze raźniej.
Charakter: Dionizos jest cynicznym, małomównym perfekcjonistą. W pierwszej kolejności myśli o własnych przyjemnościach i interesach. Rzadko kiedy pomaga innym, a jeśli już, to za odpowiednią opłatą. Jest dosyć zamknięty w sobie. Nie ma oporów przed kłamstwami. Nie jest szczególnie energiczny. Można go określić mianem niewiernego, czarującego kobieciarza. Potrafi sobie poradzić w życiu. Polega tylko na sobie. Zazwyczaj jest uczciwy, lecz zdarzają mu się małe podstępy i intrygi. Odznacza się roztropnością i mądrością. Nie jest dobrym egzemplarzem ani na ojca, ani na partnera - woli żyć samotnie, w dodatku troszczy się tylko o siebie. Jest chamski, czasami lubi ubliżać innym. Pamięta dawne krzywdy, czasami przepełnia go chęć zemsty, jednak on z reguły jej nie ulega. Stara się chodzić dumnie i zawsze wyglądać idealnie.
Właściciel: Dean