Włóczyłem się po tych lasach już od 4 latach, Nauczyłem się jakoś sobie radzić - polować, znajdować schronienie. Unikałem ludzi niczym ognia - stwarzali jedynie problemy. Tego dnia wstałem później niż zwykle. Wyszedłem na słoneczną polanę i przeciągnąłem się. Moje stare kości strzykały nieprzyjemnie. Pomachałem łbem niezadowolony. Mój brzuch głośno burczał, domagając się jedzenia. Postanowiłem więc zapolować. Z nosem przy ziemi zagłębiłem się w las. Niestety, szczęście mi nie sprzyjało. Żadnego świeżego śladu. Szedłem przed siebie w nadziei, że jednak coś znajdę. Nagle poczułem mocne uderzenie. Z impetem upadłem na ziemię. Obok mnie leżał... pies.
-Co tu robisz!? - krzyknął, a ja zawarczałem w odpowiedzi.
Nieznajomy przedstawił się "Dean". I tak zostaliśmy przyjaciółmi w niedoli.

Imię: Dionizos
Wiek: 7 lat
Właściciel: Dean